Kupimy gruszki na suchy przemysł, na suszenie, obieranie, Nieszpułkę Zwyczajną oraz owoce mrożone – 17.10.2023. Skup owoców Agro-Fruit kupi następujące owoce: 1. Gruszkę przemysłową: suchy przemysł (bez zgniłych itp) -odmiana, wielkość bez znaczenia. 2.
Gwarantujemy jakość i świeżość wszystkich towarów. Firma POL.MAR sp. z o. o. i sp. sp. komandytowa działa w branży owocowo-warzywnej od 2003 roku. Lata pracy pozwoliły nam wypracować dobrą i wiarygodną pozycję na rynku. Skup, siedziba i magazyn firmy znajdują się w podkrakowskiej miejscowości Łaganów w małopolskim zagłębiu
Poznaj 19 firm w lokalizacji Gorzów Wielkopolski • Skorzystaj z usługi: Skup owoców • Sprawdź adresy, telefony, dojazd do najlepszych firm oferujących świeże owoce ☎ pkt.pl Do poprawnego działania strony potrzebna jest włączona obsługa JavaScript.
Apple Trans to renomowany dostawca usług związanych z owocami w Polsce. Specjalizujemy się w skupie owoców od lokalnych producentów, dbając o to, aby każdy owoc, który kupujemy, był najwyższej jakości. Nasza firma zapewnia również transport owoców, dostarczając świeże produkty do sklepów, restauracji i innych biznesów na
Od końca maja prowadzony jest skup truskawek, od około dwóch tygodni skup agrestu, a od tygodnia zakłady przetwórcze prowadzą skup malin i porzeczki czerwonej. - Średnia cena skupu truskawek bez szypułki w 24 tygodniu roku kształtowała się w granicach 5,25 z/kg loco zakład i była wyższa o prawie 24% w stosunku do poprzedniego
W skupie malina na mrożenie spadła do 4,5 zł/kg. Malina na mrożenie — 4,5 zł/kg (Skup owoców i warzyw M. Całka). Aktualne ceny malin na rynkach i targowiskach. Biorąc pod uwagę ceny za 1 kg malin, ceny wyglądają następująco: Warszawski Rolno-Spożywczy Rynek Hurtowy (Bronisze) — od 10,00 do 16,00 zł/kg (04.07.2023).
Kupimy gruszki na przemysł, suszenie, obieranie, śliwkę deserową oraz śliwkę na przemysł…. 06.11.2023. 24 października 2023. Skup owoców Agro-Fruit kupi następujące owoce: 1. Gruszkę przemysłową: -odmiana, wielkość bez znaczenia - cena 0,9-1 zł za kilogram, 2. Gruszki na obieranie - zielone, twarde od 65 mm średnicy w górę
2023-11-09 00:00. Peru wyeksportowało 65 176 ton szparagów do września, o 21% mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Ponieważ jednak ceny były o 31% wyższe niż w 2022 r., osiągnięta wartość wzrosła o 4% rok do roku do 251 mln dolarów. czytaj dalej.
BRUNPOL to firma z ponad 20-sto letnią tradycją i historią. Posiadamy szeroki asortyment materiałów budowlanych i wykończeniowych, skup owoców, skład węgla, usługi brukarskie oraz koparko-ładowarką. Nasze sklepy są zlokalizowane przy głównych trasach Lublin-Zamość oraz Krasnystaw-Chełm dzięki czemu dojazd nie stanowi żadnego
Pomoc będzie przysługiwała podmiotom prowadzącym działalność w zakresie obrotu zbożami lub skupu zbóż, lub skupu, lub mrożenia owoców miękkich, jeżeli nabyli zboża od rolnika lub podmiotu skupowego w okresie od dnia 1 października 2022 r. do dnia 31 sierpnia 2023 r. lub owoce miękkie w okresie od dnia 1 czerwca 2023 r. do dnia
QFuKci. Głównym problemem zajmującym małych farmerów jest nie wysokość subwencji, lecz spadek cen skupu i żywności. Dlatego sami wypracowują strategie przeżycia. Kiedy Franz Mandt przejął po swoim teściu trzyhektarowe gospodarstwo rolno-warzywne pod Bonn, był w stanie utrzymać rodzinę. Takich samowystarczalnych gospodarstw w latach 50-tych było w okolicy 120. Teraz jest ich tylko pięć. 40 lat temu Franz mógł za główkę sałaty kupić w gospodzie kufel piwa. Dzisiaj potrzebuje na to 10 do 12 główek. Wtedy sałatę sadził ręcznie, dzisiaj robią to maszyny. Jest łatwiej - przyznaje. Ale miarka się przebrała – złości się rolnik. „Nasze produkty są traktowane jak lep na konsumentów, żeby ci w marketach przy okazji kupowali inne, droższe towary. Takim wabikiem jest dzisiaj sałata, mleko i masło.” Franz przekazał 20 lat temu swojemu synowi Karl-Heinzowi już większe, bo dziesięciohektarowe gospodarstwo. Takie gospodarstwo uchodziło wtedy za średnie. Dzisiaj należy do grupy małych gospodarstw rolnych. Karl-Heinz uprawia tak jak ojciec warzywa i owoce. W Niemczech znajduje się ponad 374 tys. gospodarstw rolnych. 94 procent to gospodarstwa rodzinne, ale tylko połowa z nich to gospodarstwa samowystarczalne. Co roku od produkcji rolnej odchodzi 3 procent farmerów. Karl-Heinz Mandt z ojcem Franzem Wojna na ceny w hurcie Rok 2008/2009 był dla niemieckich farmerów wyjątkowo trudny: Szczególnie dokuczliwy wzrost cen energii, spadek cen uzyskiwanych szczególnie w produkcji mlecznej i uprawach polowych oraz otwarcie rynku na tanie towary azjatyckie. Spadek dochodów farmerów wyniósł od 6 do 24 procent. Indeks nastrojów wyraźnie się pogorszył. Nieubłagana wojna na ceny na rynku żywności osiągnęła punkt kulminacyjny w 2008 roku. Hurtownie pozbywały się każdego dostawcy, który targował się chociażby o cent więcej. Karl-Heinz mówi, że na szczęście zdecydował się we właściwym czasie na bezpośrednią sprzedaż swojej produkcji. We właściwym, bo kiedy 5 lat temu postanowił sprzedawać produkty we własnym sklepiku w podwórku, nie miał problemów finansowych. Ale od tamtego czasu sytuacja pogorszyła się dramatycznie. "Nie wiem, co bym dzisiaj zrobił, gdyby nie ten sklepik. W górę poszybowały ceny minerałów, środków ochrony roślin i energii, wzrosły koszty produkcji”. O połowę wzrosły też koszty zatrudnienia pracowników sezonowych. Karl-Heiz zatrudnia co roku 25 osób głównie z Polski. Od kiedy Polska stała się członkiem UE niemiecki rolnik odprowadza do polskiego ZUS-u świadczenia socjalne od pierwszego dnia pracy (przed 2004 rokiem dopiero od 50. dnia zatrudnienia). Dla większości rolników w Niemczech skończyły się tłuste lata. Dzisiaj Karl-Heiz nie może sobie już pozwolić, jak kiedyś, na wielkie inwestycje. Sklepik Mandtów przyciąga klientów z całej okolicy, także mieszkańców pobliskiego Bonn. Tu klienci otrzymują też informacje, jakie potrawy można przygotować z sezonowych jarzyn Sukces pomysłu na sprzedaż bezpośrednią Gospodarstwo Karla-Heinza czerpie dzisiaj 80 procent swych dochodów ze sprzedaży produktów we własnym sklepiku. Sprzedaż na podwórku, czy przed bramą, prowadzą hodowcy warzyw i owoców głównie na południu Niemiec. Karl-Heinz sprzedaje oczywiście także dalej do hurtowni, ale tylko to, co mu się opłaca. „Do sieci handlowych i do spółdzielni sprzedajemy tylko cukinię, radicchio, a jesienią śliwki. Kiedyś dostarczaliśmy tam truskawki i cykorię. Za ciężką pracę płacono nam w skupie głodowe ceny. Tak jak producentom mleka, którzy harują cały dzień, a zarabiają mniej niż ktoś, kto pracuje 8 godzin w fabryce” - mówi. Karl-Heinz teraz sam decyduje o cenach szparagów, truskawek, warzyw sezonowych, ziół, hodowanych pod osłoną pomidorów i papryki oraz świeżych jaj zbieranych codziennie w kurniku. W hurtowni niemiecki rolnik dokupuje tylko cytrusy na życzenie klientów. Szczęśliwe kury niosą codziennie jajka do sklepiku Wszystko w rękach świadomego konsumenta Karl-Heinz nie wie dokładnie, dlaczego jego pomysł ze sklepikiem wypalił. Sądzi, że ludzie przychodzą po świeży towar. Jego towar jest tańszy niż w sieciach handlowych. "Wielu konsumentów myśli, że na małej farmie wszystko sprzedaje się drożej. Konsumenci w Niemczech wolą niestety tanią żywność. Nie chodzą do małych sklepów. Robią zakupy w sieciach, gdzie jest drożej niż u nas” - ale to się zmienia, mówi Karl-Heinz. Ceny żywności w Niemczech utrzymują się na średnim poziomie unijnym. Niemieccy konsumenci wydają na żywność 11,4 procent dochodów. Z jednego euro wydanego przez konsumenta na produkty spożywcze rolnik otrzymuje 23 centy. 30 lat temu dostawał dwa razy tyle. 79 procent mieszkańców Niemiec przyznaje w sondażach, że kupuje żywność raczej w tanich sieciach handlowych, a 30 procent, że preferuje zakupy u producenta. Coraz więcej Niemców sięga po produkty regionalne. Producenci warzyw i owoców, tacy jak Karl-Heinz, otrzymują dopłaty bezpośrednie dopiero od czterech lat – 220 euro do hektara. Ale Karl-Heinz Mandt wcale ich nie chce. Woli zarabiać pieniądze na rynku, który funkcjonuje na „zdrowych zasadach”. Te 2 tys. euro to żadna pomoc - twierdzi. "Gdyby zniesiono subwencje, to hodowcy warzyw gospodarujący na tysiącu hektarów nie psuliby nam cen skupu. Odeszliby z rolnictwa a my drobni rolnicy otrzymywalibyśmy normalne ceny. Dla nas byłoby lepiej”. Karl-Heinz uprawia szparagi tylko na sprzedaż w sklepiku. Tu razem ze Zbyszkiem i jego żoną Polski rolnik gospodarzy z niemieckim bauerem Karl-Heinzowi w gospodarzeniu pomaga pan Zbyszek, rolnik z powiatu opoczyńskiego w woj. łódzkim. Polski rolnik uprawia na 8 hektarach żyto, owies i ziemniaki. Do Karl-Heinza przyjeżdża od 9 lat, trzy razy w roku, na 2 – 2, 5 miesiąca, i razem gospodarzą w tym niemiecko-polskim tandemie. Polski rolnik przyjeżdża do Niemiec dorabiać, bo, jak mówi, w jego regionie jest „po prostu za słaba klasa ziemi, środki mineralne bardzo idą do góry, opryski tak samo, benzyna, ropa, wszystko kosztuje i nie jestem w stanie wyżyć z mojej produkcji w kraju”. Pan Zbyszek nie wyobraża sobie przyszłości rolnictwa. „Chyba, że ceny produktów pójdą w górę, zminimalizuje się różnica w produkcji i skupie” – wyjaśnia. To, co robi Karl-Heinz, próbując uniezależnić się od rynkowej wojny na ceny produktów rolniczych, która dokucza także polskim rolnikom, podoba się panu Zbyszkowi. Ale w jego regionie nie da się tego zrealizować. „Taki sklepik, jak tutaj, na własnym placu, nie przejdzie w Polsce. Nie ma takiej możliwości, żeby założyć sobie sklepik na podwórku i sprzedać kilogram ziemniaków, główkę kapusty, marchewkę czy ogórka. Nie ma u nas perspektyw, żeby ruszać z takim gospodarstwem”. Pan Zbyszek dostaje 500 zlotych unijnych subwencji od hektara. To wystarcza mu na jednorazowy zakup nawozow. Żyje więc między Polską a Niemcami, i jak wielu polskich rolników dorabia w Niemczech. Ale przyznaje, że wolałby dostać taką pracę w kraju, żeby mógł "utrzymać rodzinę i w miarę godnie żyć”. Mówi, że jest zmuszony przyjeżdżać. „Bo jakby nie było, jest przelicznik złotówki na euro, tak, że w tym przypadku dobrze tu zarabiam i wystarcza na życie, na utrzymanie, dobre życie, na remonty, na to, na tamto.... Tylko, że jest problem, że jest się z dala od rodziny od dzieci od wnuków. To nie jest takie dobre” - mówi, przyznając, że za każdym razem bardzo tęskni. Barbara Coellen Agnieszka Rycicka
zapytał(a) o 14:49 Skup puszek w Niemczech Cześć! Ostatnio zainteresowałam się skupem puszek. Pomyślałam, że dzięki temu nie tylko posprzątam środowisko i będę chodzić na dłuższe spacery z psem, ale mogę również dorobić sobie trochę pieniędzy. Niestety im więcej o tym czytałam, tym bardziej się zniechęciłam :-\ Zbieranie puszek trochę zajmuje, bo jak masz trochę tych cięższych od piwa, ale też trochę tych lżejszych np. od Coli, to średnio wyjdzie 70 puszek na kg. Nie jest to jakoś strasznie dużo gdyby nie to, że za sprzedanie tych 70 puszek dostaniemy ok. 4 zł. Jakoś wątpię bym dorobiła sobie na tym na jakieś wakacje :-| W pewnej chwili trafiłam na artykuł o Niemcu, który jeździ po festiwalach i zbiera puszki i w ciągu 30 dni potrafi uzbierać nawet 13tys Euro! Jednak potem okazało się, że w Niemczech istnieje mnóstwo automatów do sprzedawania puszek i jest Euro za puszkę (a w Polsce ok. 6 groszy), co wychodzi 1 Euro za 4 puszki, czyli jednak jest różnica bo, 1 Euro to ok. 4 zł czyli: Niemcy 4 puszki - 4 złote Polska 70 puszek - 4 złote Jeszcze później okazało się że automaty przyjmują puszki z jakąś specjalną naklejką, której polskie puszki nie posiadają. Ale pomyślałam sobie, że jeżeli w automatach jedna puszka jest za Euro to za kilogram puszek wychodzi ok. 17,5 Euro czyli ponad 70 zł, to może w niemieckich skupach puszek dostaniemy też wysoką kwotę np. 5 - 10 Euro (20 - 40 zł)? Niestety nie mogłam znaleźć informacji w internecie o tym ile kosztuje kilogram puszek na niemieckim skupie. Nie mieszkam w Niemczech, więc nawet nie wiem czy istnieją tam skupy puszek. Jeśli ktoś z was, kto zdołał to przeczytać, wie, czy istnieją skupy puszek w Niemczech i jaka jest cena za kg puszek, to byłabym bardzo wdzięczna za udzielenie odpowiedzi. Z góry dzięki ;-)
Uprawa borówki wysokiej ma w Niemczech bogate tradycje. Niestety, jak czytamy w materiale dotyczącym opłacalności tamtejszej produkcji tych owoców, mimo wzrostu cen skupu, zmalał poziom opłacalności produkcji borówek, głównie z powodu wzrostu kosztów pracy. Minimalny koszt netto godziny pracy wzrósł do 7,8 euro. w 2015 r. W 2017 roku wyniesie 9,0 euro/godz., a w następnym 9,6 euro/godz. Warto zatem przyjrzeć się ocenie opłacalności przeprowadzonej w tym kraju w latach 2015-2016. Description Product Details Attachments Uprawa borówki wysokiej ma w Niemczech bogate tradycje. Niestety, jak czytamy w materiale dotyczącym opłacalności tamtejszej produkcji tych owoców, mimo wzrostu cen skupu, zmalał poziom opłacalności produkcji borówek, głównie z powodu wzrostu kosztów pracy. Minimalny koszt netto godziny pracy wzrósł do 7,8 euro. w 2015 r. W 2017 roku wyniesie 9,0 euro/godz., a w następnym 9,6 euro/godz. Warto zatem przyjrzeć się ocenie opłacalności przeprowadzonej w tym kraju w latach 2015-2016.